| Trudności z certyfikacją ekologicznej akwakultury |
| czwartek, 15 września 2011 09:36 | |
|
Od niedawna unijne prawo pozwala na certyfikację ekologiczną dla akwakultury. Właśnie dlatego w najnowszym numerze Biokuriera opublikowaliśmy artykuł „Czas na eko rybę!”. Czy na pewno? Okazuje się, że na przeszkodzie stoi biurokracja.
Jak pisze, prowadzący hodowlę ryb przy gospodarstwie ekologicznym w Krępsku k. Piły, Roman Świątek uzyskanie certyfikatu na eko rybę jest niestety w Polsce wciąż praktycznie niemożliwe.
Oto fragmenty listu nadesłanego do naszej redakcji po lekturze artykułu „Czas na eko rybę” (Biokurier, 3/2011 (19)) autorstwa Andrzeja Szeremety:
Od lat prowadzę w Krępsku oprócz ekologicznego rolnictwa, bio-akwakulturę. Pstrągi, jesiotry i karpie hoduję już od 20 lat. Pierwszy w Polsce zainteresowałem się chowem ekologicznym ryb i korzystając z doświadczeń kolegów farmerów duńskich zastosowałem ich normy , a nawet więcej- w sprawie ochrony wód poszedłem dalej, stosując technologie podczyszczania wód w biologiczny sposób.
W 2008 roku uzyskałem nawet I miejsce w Wielkopolsce i puchar Ministerstwa Rolnictwa za III miejsce w kraju, właśnie za dbałość o środowisko w akwakulturze. Wcześniej zostaliśmy uhonorowani tytułem Wielkopolski Rolnik Roku w 2007 i Powiatowy Lider Sukcesu w 2006. Co roku odwiedzają nas studenci i uczniowie, a na praktyki kieruje swoich uczniów nawet szkoła z Drezna. Wszak jesteśmy zarejestrowanym ekologicznym gospodarstwem demonstracyjnym.
W sferze produkcyjnej zastosowaliśmy wszystkie zalecenia rozporządzeń WE w tym nr.834/2007,a także importujemy dla kamienia ryb specjalną ekologiczną paszę. I co? I nic. Poza satysfakcją osobistą i pochwałami konsumentów za dobrą jakość rybiego mięsa nic dalej nie możemy uzyskać. Podczas corocznej kontroli naszego gospodarstwa w rubryce "gospodarstwo posiada/prowadzi" nie zakreśla się "towarowej akwakultury, dotąd niecertyfikowanej". Dlaczego , skoro od kilku już lat wnioskujemy o nią i monitujemy pismami i telefonami? (…)
Gdy jako jedyny z Polski biorę udział w rokrocznej konferencji "Fish forum", na BioFach w Norymberdze, wstyd mi przyznać się do swoich osiągnięć hodowlanych. Z winy biurokratów nie mam przecież atestu i prawa nazywania swojej akwakultury marką bio. Podsumowując: jeszcze nie czas na eko ryby w Polsce…
Od redakcji: Nie pierwszy raz biurokracja spowalnia pozytywny kierunek najróżniejszych zmian. Prawdopodobnie prawdą jest, że w tym roku nie będziemy cieszyć się certyfikowaną, polską eko rybą na talerzu. Zachęcamy jednak stosowne instytucje do tego by umożliwiły zarówno konsumentom jak i producentom na korzystanie z przysługujących im praw. Póki co warto nabywać ryby pochodzące ze sprawdzonego i znanego źródła. W przypadku ryb pochodzących nie z hodowli a rybołówstwa polecamy natomiast produkty pochodzące ze zrównoważonego rybołówstwa. Sprawdź: Oceany na sprzedaż – czerwona lista i raport Greenpeace
Będziemy monitorować temat certyfikacji ekologicznej dla akwakultury i mamy nadzieję, że następne informacje będą bardziej optymistyczne. Chcesz być na bieżąco z BIO? Zapisz się na nasz newsletter (u dołu po lewej stronie) lub sprawdź nasze profile na portalach społecznościowych Facebook i Twitter! Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim! Polecamy kolejny eko przepis: Makaron z warzywami w sosie serowo-orzechowym |














